Erasmus – każdy chyba zetknął się pośrednio czy bezpośrednio z tym terminem. Zazwyczaj w znaczeniu wyjazdu na „Erasmusa”, czyli za granicę, by tam zaliczyć etap studiów. Jednak Erasmus oferuje wiele więcej możliwości: EVS, czyli wolontariat europejski oraz wymiany młodzieży to niektóre z nich.

Z początkiem listopada miałam przyjemność wziąć udział w spotkaniu młodzieży zorganizowanym właśnie w ramach projektów europejskich i międzynarodowej współpracy Fundacji Cooperacja z Leszna z hiszpańską Fundacją Fogart. Motywem przewodnim spotkania był artywizm, czyli wykorzystanie sztuki do celów aktywistycznych. Innymi słowy, chodzi o to, żeby nasze działania twórcze były podejmowane w celu zamanifestowania naszego stanowiska, poglądów czy też w celu wsparcia mniej uprzywilejowanej grupy społecznej, okazania solidarności czy wyrażenia naszego sprzeciwu. Wszyscy znamy takie przykłady z najbliższego otoczenia: artywiści wyrażają się, chociażby przez tak znane formy jak murale, graffiti, ozdabiają swoje koszulki hasłami, z którymi się utożsamiają.

Na spotkaniu w Lesznie zetknęłam się z innymi ciekawymi formami artywizmu; poprzez taniec, projektowanie, ilustrację. Młode i utalentowane osoby z Hiszpanii i Portugalii opowiadały, jak wyrażają się poprzez sztukę i co pragną przekazać innym. Np. prowadząc warsztaty taneczne dla młodzieży z ośrodka wychowawczego, uczą ją możliwości ekspresji i bezpiecznego wyrażenia swoich emocji. Odwiedziliśmy również miejsca na lokalnej mapie, które aż kipią kreatywną atmosferą i zapraszają do twórczych działań, jak np. Manufaktura Gliny, gdzie wzięliśmy udział w warsztatach w pracowni ceramicznej.

Nie mogło też zabraknąć elementów integracji – dla wielu uczestników było to pierwsze spotkanie z Polską, stąd też byli bardzo ciekawi naszej kultury. Okazja nadarzyła się podczas warsztatów tańca ludowego – nie od dziś wiadomo, że nic tak nie integruje jak muzyka i taniec i oczywiście wspólny stół, na który po odtańczeniu poloneza wjechały typowe specjały polskiej kuchni. Nie wiem, czy gołąbki i bigos podbiły hiszpańskie serca, ale na pewno były intrygującym doświadczeniem.

Dla mnie tego typu spotkania to możliwość zainspirowania się czyimś punktem widzenia (w tym wypadku czyjąś twórczością) i doświadczenia międzynarodowej wspólnoty. Chociaż wiele nas różni, okazuje się, że mamy podobne zmartwienia, a w przyjaznym, tolerancyjnym środowisku, łatwiej rozmawia się nad rozwiązaniami nurtujących nas problemów. Zawsze zachęcam wszystkich do udziału w takich wydarzeniach. Poza tym, oprócz wyżej wymienionych korzyści, ćwiczymy konwersację w języku obcym i mamy możliwość nawiązania nowych wartościowych relacji.  

Autorka tekstu: Kamila Wiśniewska